Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Robiłem kiedyś ze studentami sceny miłosne z Fredry. Było na tym roku wydziału aktorskiego kilku chłopaków o świetnym wyglądzie - istna kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego. Fajni chłopcy, ale kompletnie nie radzili sobie w scenie miłosnej, w której powinni dość agresywnie zachowywać się w stosunku do partnerki. To była scena z "Męża i żony", w której Alfred obłapia, jak to mówił Fredro, Justysię. Do tego trzeba zapału. A oni - zero. Próbują, starają się i nic z tego nie wychodzi. W końcu ze złości wziąłem najbrzydszego, jaki był na roku. Niewysoki, wygląd mało dostojny, raczej nieinteligencki typ. Jak on zagrał wspaniale! Zachwycił mnie po prostu. Wniosek - zainteresowania kobietą, podobnie jak inteligencji, nie da się zagrać. To trzeba mieć w sobie.

Ten chłopak nazywał się Borys Szyc.
— Andrzej Łapicki, "W tej dziedzinie miałem dobre wyniki", Filmowy. Magazyn do czytania, 2/12
Reposted from1923 1923 viaPoranny Poranny

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl